Czy płacić dzieciom za wykonywanie obowiązków domowych?

Jak-namówić-dziecko-do-sprzątania-w-domu-Moc-Ojca

Wszystko zaczęło się od posta o pierwszych pieniądzach, które dzieci zarabiają w czasie wakacji. Odpowiedziała na niego Pati i otworzyła dyskusję: Za drobne pomoce w domu i w innych sytuacjach też zarabiają… wiadomo, nie są to duże kwoty, ale grosz do grosza i mamy górę grosza 😊 […] inne argumenty do moich córek nie przemawiają… żadne prośby…sama zarabiałam sprzątając w naszym domu… zawsze było na loda czy zestaw karteczek.

Sytuacja idealna – WSZYSCY chcą porządku

Wyobraźmy więc sobie taki obrazek: Jest rodzina z dziećmi. Dorośli chcą mieć w domu względny porządek. Nie chcą przy tym sprzątać bez przerwy i po wszystkich. Ideałem jest sytuacja, w której każdy członek rodziny w równym stopniu i z własnej inicjatywy angażuje się w utrzymanie porządku. Dzieje się to harmonijnie – nie trzeba o tym przypominać ani przymuszać. Generalnie – w domu stale jest czysto i nie cierpi na tym domowa atmosfera, bo wszystkim w równym stopniu na tym zależy. Utopia?

(Tę sytuację można też ująć prościej – rodzice chcą, żeby dzieci coś zrobiły i szukają sposobu, jak to osiągnąć. Tekst więc w zasadzie sprowadza się do odpowiedzi na pytanie, co robić, żeby nasze dzieci robiły to, co chcemy.)

Można prosić dziecko, by zrobiło to, czego chcemy

Ponieważ to nam zależy, szukamy sposobów, by nakłonić dzieci do sprzątania. Można regularnie prosić, co w sytuacji, w której dziecko jest posłuszne, jego szacunek do rodzica duży, a relacja między nimi dobra, prawdopodobnie zadziała.

Metoda kija zadziała (na jakiś czas)

Jest też metoda kija. Można więc grozić, szantażować lub krzyczeć, co z natury rzeczy psuje relację. Jest to też starcie sił. Dopóki rodzic ma przewagę, bo jest większy i silniejszy, a dziecko niesamodzielne, dziecko podporządkuje się, żeby uniknąć kary. I oczywiście w pierwszym momencie, kiedy dziecko dorastając zorientuje się, że przewaga rodzica przestała istnieć – zbuntuje się i odmówi współpracy. Pozostanie bezsilny rodzic i zrujnowana relacja.

Metoda marchewki zadziała (na jakiś czas)

No to metoda marchewki. Czyli tytułowe „zapłacić za sprzątanie”. Jak coś zrobisz, będzie nagroda. Tu trzeba pamiętać, że wartość pieniądza jest względna. Dla jednego 5 złotych to dużo, dla drugiego mało. 6-latek prawdopodobnie posprząta swój pokój za parę złotych, 14-latek ruszy się może za 50 złotych. Pytanie, kiedy skończą się możliwości finansowe rodziców. Bo wiadomo, że się skończą i wtedy skończy się też dziecięce sprzątanie. Nie ma marchewki, to po co się starać?

To nie może być niemożliwe! – myślę sobie jednak.

Nie jest? Jakieś pomysły? (wkrótce część druga!)

Autor – Moc Ojca