I co z tego, że będą gadać?

Dlaczego-rezygnujemy-z-tego-co-ważne? - Moc Ojca

Jaki jest ten cholerny powód, dla którego rezygnujemy z tego, co dla nas ważne, w imię tego, co wydaje się nam poprawne? W zabawie w życie, w której czasu będziemy mieli zawsze za mało, nie ma miejsca na to, co nie jest najistotniejsze.

W czasie pokazu ptaków w Bird Park w Kuala Lumpur wchodzę na scenę jako ochotnik, by zagrać z wielką papugą w trzy kubki. Biorę na scenę Marysię i Kasię. Kasia po chwili wraca do mamy, Marysia zostaje do końca pokazu. Wygrywam brelok-zakładkę do książki. Jedną. Daję ją Marysi. Po chwili Kasia mówi, że też chce i zaczyna się rozmowa, która z nich powinna dostać tę zakładkę. „Może być wspólna” – mówi Kasia. Marysia nie chce się na to zgodzić. W końcu mówi: „Zapytajmy pana, czy da nam drugą”.

Wystarczy zapytać

W moim sercu przetacza się kłębowisko myśli. Facet chciał dać jedną i dał jedną. Co się będę naprzykrzał. Weźmie mnie za roszczeniowego materialistę. Postawię go w trudnej sytuacji, gdyby nie chciał dać drugiej. W ogóle ta sytuacja jakaś niezręczna. Jakbym nie cieszył się z jednej zakładki, tylko chciał dwie. Bo chciwy jestem. Jak przy rozdawaniu darmowych gadżetów. Są darmowe, więc wezmę 50, nawet jak mi się na nic nie przydadzą. Na trybunach jest z 50 osób. Będą widzieć, jak podejdę i będę nudził o dodatkową zakładkę. Jakbym sobie nie mógł takiej kupić. Nie mogę? Nie stać mnie? Mam wyżebrać?

I wreszcie, po całej tej lawinie natrętnych myśli, pojawia się ta, która być może pojawiła się w głowie Marysi. Po prostu zapytać. Co jest złego w zwykłym pytaniu?

„Tak, mam jeszcze jedną!” – mówi prowadzący i wręcza mi drugą zakładkę. „Sam mam dwójkę dzieci, wiem jak to jest!” Rozmawiamy jeszcze chwilę o Robercie Lewandowskim, szansach Liverpoolu w rewanżu z Bayernem i odchodzę, wręczając szczęśliwej Kasi drugą zakładkę. A tak naprawdę, to zasługa Marysi, nie moja. Pewnie gdyby potrafiła zapytać po angielsku, to zrobiłaby to sama.

Dlaczego nie zapytać? Dlaczego się nie odważyć? Jaki jest ten cholerny powód, dla którego rezygnujemy z tego, co dla nas ważne, w imię tego, co wydaje się nam poprawne i/lub bezpieczne?

A kiedy Ty przestałeś żyć naprawdę?

Dlaczego za każdym razem na zakupach nie pytać, czy może być taniej? Dlaczego nie prosić o pomoc, kiedy jej potrzebuję? Dlaczego nie mówić o tym, co czuję, skoro faktycznie to czuję i jest to dla mnie ważne?

Wpadamy w społeczne konwenanse i grzeczności. Staramy się w pierwszej kolejności nie przeszkadzać. W efekcie wszystko to, czego chcemy, przegrywa w rywalizacji z tym, co poprawne i co wypada.

Dzieci tak nie mają. Jak dziecko chce, to mówi, że chce i koniec. Tupie i płacze. Wie, czego chce, chce tego teraz i nie bierze jeńców. Żadnych ustępstw.

Pierwsze – „dorosłe” – rozwiązanie sprawia, że człowiek przestaje żyć naprawdę. Drugie – dziecięce – że do celu dąży po trupach. W pierwszym trudno o radość życia, w drugim o zbudowanie czegokolwiek trwałego.

Ale w zabawie w życie, w której czasu będziemy mieli zawsze za mało, nie ma miejsca na to, co nie jest najistotniejsze. Jeżeli Twoja moc to ognisko, które rozpalasz za każdym razem, gdy robisz to, co naprawdę ważne, to bierz miech w swoje ręce i dmuchaj. Dmuchaj, dmuchaj, DMUCHAJ! Co z tego? No cholera co z tego, co inni powiedzą?

Autor: Maciej Kucharek – Moc Ojca

Comments are closed.