Łowimy perły. O skarbie ukrytym w morzu

Pomysł-na-zabawę-z-plasteliną - Moc Ojca

Zaczęło się od szklanych fragmentów butelek wypolerowanych przez morze na gładkie, lśniące kamienie. Skończyło na połowie pereł w domowym wykonaniu.

Gdynia, deszczowy dzień sierpnia. Zamiast na zmianę kąpać się i opalać, ubieramy bluzy i spacerujemy po plaży. Szukamy muszelek. Dziewczynki przynoszą kolorowe szkiełka – zielone, białe i brązowe. Oszlifowane przez morze, są gładkie i nie sposób byłoby się nimi zaciąć. Teraz wyglądają jak szlachetne kamienie, niektóre – te białe – jak perły.

Opowiadam dziewczynkom o perłach.

O tym, jak się tworzą, jak można je złowić, ile są warte. Po powrocie do domu oglądamy filmiki, jak wygląda odłów pereł i otwieranie muszli. Wyciągamy plastelinę. Szkiełka, które znaleźliśmy na plaży, wkładamy do środka własnoręcznie przygotowanych muszelek. Rozgrzewam piekarnik, piekę plastelinę na kamień (tak to brzmi w opcji ideał, bo w praktyce dwie muszle spaliłem na kamień ustawiając piekarnik na 140 zamiast 40 stopni). Potem rozbijamy muszle, żeby znaleźć perły – dokładnie tak, jak robił to specjalista na filmiku z internetu. Spodobało się, działa, mamy swoje perły 🙂

Czego potrzebowaliśmy: piekarnik, plastelina, skarby do umieszczenia w plastelinie

Czas zabawy: 30 minut