Po co ojciec ma zabierać dzieci do pracy?

Tata-w-pracy-z-dziećmi - Moc Ojca

Kiedyś dzieci codziennie widziały pracę swojego ojca. Dziś tata znika na wiele godzin w tajemniczej pracy. Czy warto pokazać ją dzieciom?

Prowadziłem w weekend festyn rodzinny. Taki z dmuchańcami, kiełbasą z grilla i koncertem Power Play na koniec. Marysia występowała na nim. Tańczyła na scenie głównej dwukrotnie – walc angielski i polkę – wraz z kolegami z przedszkola.

Mniej więcej godzinę później obie dziewczyny wraz z Anią podeszły do barierek na tyłach sceny. Ktoś mnie zawołał, podbiegłem do nich. „Chcecie wejść ze mną na scenę i coś powiedzieć do mikrofonu?” – zapytałem. Powiedzieć nie chciały, szczególnie Kasia się obawiała. Ale wejść – zgodziły się.

Akurat kończył się jeden z występów. Wbiegliśmy na schodki prowadzące na scenę, krzyknąłem, by trzymały się cały czas blisko mnie, włączyłem mikrofon. Na zdjęciu możecie zobaczyć, że obie trzymają dłonie na moich nogach. Są tuż obok.

W myśl scenicznej zasady, by objaśniać widzom wszystko, co się dzieje, przedstawiłem moje córki. I zrobiłem standardową zapowiedź kolejnego występu. Częściowo kucając, tak aby być nich w tym momencie bliżej.

Pytanie, jaki jest w tym sens, by zabierać dziecko do pracy?

Trzy myśli kołaczą mi w głowie.

  1. Dostęp do świata taty – konferansjerka to mój świat. Świat pracy dorosłego mężczyzny. Dziewczynki mogły zobaczyć go od wewnątrz. Wiedzą, jak wygląda zaplecze sceny, że potrzebuję kartek, na których mam zapisany scenariusz, gdzie się włącza mikrofon, jaki jest widok ze sceny. Rozumieją, choćby po części, co ode mnie zależy na scenie, jakie mam zadanie.
  2. Docenienie – to tylko moje przypuszczenie, bo może jest inaczej. Mam przeczucie, że dziewczynki, szczególnie Marysia, już zdają sobie sprawę, że wejście na scenę jest pewnego rodzaju wyróżnieniem. Być może poczuły to, co mnie często napędza do pracy – pozytywną energię płynącą od tłumów przed barierkami.
  3. Świadomość, czym jest praca taty – i to najważniejszy punkt. Słyszałem kiedyś następującą teorię. 100 lat temu tata wychodził wcześnie rano orać pole, siać i wypasać bydło. Wracał znużony o zachodzie słońca. Mama podawała wówczas kolację, a dzieci miały szansę zrozumieć, że jedzą dzięki pracy taty. Chleb jest z ziaren, które tata posiał, zebrał, wymłócił i może jeszcze starł na mąkę. Kawałek mięsa to kury, o które tata dba i które karmi. Dzieciom łatwiej było o połączenie: „Tata pracuje, w związku z tym my jemy. Wow, tato, dzięki!”. Dziś niewielu jest dzieci, które widzą codzienną pracę swoich ojców. Tata rano pakuje walizkę i znika na wiele godzin w tajemniczej „pracy”, która nie wiadomo co znaczy. Musi być bardzo ważna – prawdopodobnie wnioskuje dziecko – skoro zabiera tatę na tak długo. Ale czym jest? Co tata robi? I po co?

Jak Wy dajecie świadomość swoim dzieciom, po co jest praca i jakie jest jej znaczenie? Skąd indziej dzieci miałyby wiedzieć, po co jest praca?

Autor: Maciej Kucharek – Moc Ojca

Comments are closed.