Tato, czy dasz mi pieniążka?

Jak-przekazać-dziecku-czym-jest-zarabianie-pieniędzy - Moc Ojca

„Tato, czy dasz mi pieniążka?” To pytanie w końcu musiało paść. Nie w tym dziwnego – dziecko widzi rodziców niemal każdego dnia oddających pieniądze i otrzymujących coś w zamian, od marchewki, przez buty i lody, po bilet autobusowy i przejazd taksówką. Skoro to takie łatwe – po prostu wyjąć z portfela i zamienić na coś fajnego, to ja też chcę. Więc, „Tato, poproszę pieniążka”.

„A wiesz, skąd ja mam te pieniądze?” Dziecko zna dość abstrakcyjne pojęcie pracy, w której znikam i z której wracam. Brakuje natomiast tego, co dzieje się pomiędzy wyjściem a powrotem. Jak to się dzieje, że ja wracam bogatszy o pieniądze, a nie biedniejszy? Wyjaśniam:

Skąd się biorą pieniądze?

Dzieje się to tak, że ja coś potrafię. Są ludzie, którzy chcą to mieć. I umawiamy się, że ja to, co potrafię, oddam za pieniądze tym ludziom, którzy tego potrzebują. W tym układzie wszyscy powinni być zadowoleni. Można też na to spojrzeć tak, że ktoś kupi mój czas. Powie mi: „Maciek, rób to i to przez 8 godzin, a ja w zamian dam ci 5 złotych”. Jeżeli się zgodzę, wówczas mój czas zostanie wynagrodzony pieniędzmi. Możliwości jest znacznie więcej, ale pozostaję przy tych, które wydają mi się najprostsze. I mówię dalej:

Wychodzę z założenia, że najlepsi jesteśmy w tym, co robimy często, a najfajniej jest robić często to, co się lubi. „Co lubisz robić?” – pytam. Jedną z odpowiedzi było rysowanie. Marysia przygotowała rysunek dla jednej z naszych sąsiadek w Kuala Lumpur. Ja napisałem list z informacją, skąd ten rysunek wziął się pod drzwiami sąsiadki i wyceną. Miał kosztować 1 ringit (czyli około 1 złotówki). Odpowiedź przyszła dzień później. Zamiast pieniędzy było kilka ciasteczek i przemiły liścik. Marysia była w pierwszej chwili zawiedziona, bo liczyła na wypłatę w gotówce. Kiedy zorientowała się, że wartość ciasteczek przewyższa wartość 1 ringita, zadowolenie powróciło.

„Czy wiedziałaś, że ta pani chce od Ciebie kupić rysunek? A jak się możesz tego dowiedzieć?”. O ile łatwiej jest coś sprzedać, jeżeli wiemy, że ktoś potrzebuje akurat tego, co mamy. Następnym krokiem było więc ogłoszenie o początkującej artystce, która za 1 ringita przygotuje dowolny rysunek i tabelka, gdzie można było złożyć zamówienie. Ogłoszenie zawisło na tablicy ogłoszeń w głównym korytarzu, a potem w windzie. Ja dodatkowo napisałem do innej sąsiadki z prośbą, by zamówiła jeden rysunek, jeżeli nie byłoby to dla niej kłopotem. Zamówiła.

Ciężka praca przyniosła owoce

Marysia „miasto nocą” dla drugiej sąsiadki rysowała 4, może 5 godzin. To jeden z najpiękniejszych rysunków, jakie stworzyła. Wymagał mnóstwo pracy od niej i zainwestowania czasu, którego nie przeznaczyła na zabawę z Kasią czy kąpiel w basenie. Miała momenty znużenia. Zniszczyła jeden rysunek, który nie podobał się jej wystarczająco. Wypisał się niebieski mazak. Na końcu nie chciała przekazać zamówionego rysunku, a chciała zostawić go dla nas, rodziców.

Wyczytywałem w jej spojrzeniu dumę, kiedy zarobiła swoje pierwsze pieniądze. Wyczekiwanie na to, co powie sąsiadka. Świadomość, że przekazuje coś cennego i otrzymuje cos w zamian. 1 ringita, niebieski papierek, który zamieniła w końcu na grę na automacie, na którą miała ochotę.

Towarzyszyłem Marysi w tworzeniu i motywowałem ją, przewodziłem. Przez kilka dni przygoda z zarabianiem pieniędzy była dla mnie motywem przewodnim. Teraz ciekawy jestem, jakie przyniesie owoce. Dam znać!

Autor: Maciej Kucharek – Moc Ojca

Comments are closed.